Koniec WRC w Polsce?

06lipca2017

Michał Trocki

Kiepska organizacja oraz problemy z zabezpieczeniem odcinków spowodują najprawdopodobniej, że najlepsi kierowcy nie wrócą za rok do Mikołajek.

Koniec WRC w Polsce? fot.: https://www.youtube.com/user/GHrallyemotion
Reklama

Zostałem poproszony o podsumowanie niezbyt udanego pod względem organizacyjnym Rajdu Polski. Miałem opisać to, czego byłem świadkiem przez 3 dni swojego pobytu na Mazurach. Z perspektywy kibica z pakietem VIP niedociągnięć było sporo. Pozamykane drogi, które według mapy powinny być dostępne dla kibiców i co często uniemożliwiało dotarcie odcinków specjalnych. Blokowanie przez policje dojazdów do prawie pustych parkingów przeznaczonych dla posiadaczy karnetów VIP. Fatalna organizacja stref kibica, których było zdecydowanie zbyt mało. I o ile mojej opinii można po prostu nie brać pod uwagę, to zdania zawodników i szefów teamów zignorować się nie da. Ich wypowiedzi zostały opublikowane przez angielski portal Motorsport News.

Jeden z czołowych kierowców, który chciał pozostać anonimowy powiedział: "To jest bez sensu, że ci ludzie nie rozumieją, że nasz samochód może pojechać w każdym kierunku. Jedziemy w koleinach i jeśli z nich wypadniemy polecimy nie wiadomo gdzie. Kibice chowają się za belami słomy bo myślą, że są one w stanie ich ochronić-nie ma szans. Jeśli wylecimy w pole jadąc na 6. biegu to będzie tragedia"


W podobnym tonie wypowiedział się Michel Nadan - szef zespołu Hyunday Motorsport: "To niesamowite. Niewiarygodne, że coś takiego może się wydarzyć. Rajd jest organizowany tutaj od dłuższego czasu. To nie jest pierwsza edycja i to co obserwowaliśmy było przerażające".

Podobnego zdania jest Yves Matton z zespołu Citroena, który stwierdził: "Nigdy nie możemy iść na kompromis w kwestii bezpieczeństwa. Ważne jest organizowanie różnorodnych imprez i ten rajd taki jest, ale nie możemy być na bakier z bezpieczeństwem"


Szerokim echem w świecie rajdowym odbiła się sytuacja pokazana na poniższym filmie. Samochód strażacki pojechał pod prąd w trakcie odcinka, gdy z przeciwka nadjeżdżały rozpędzone rajdówki.

 



Do sytuacji odniósł się Andrzej Borowczyk-rzecznik prasowy rajdu, który w wywiadzie dla angielskiego portalu powiedział, że ta sytuacja to był zwykły ludzki błąd, a miejsce z którego wóz strażacki wyruszył pod prąd odcinka było dobrze zabezpieczone i chronione przez policję. Skoro to miejsce chroniono dobrze-wole nie myśleć co działo się tam, gdzie ochrona była gorsza. Zresztą stop klatki z licznych filmów, jak i same filmy doskonale pokazują, że kibice stali w najniebezpieczniejszych miejscach, w których nie powinno ich być.

Reklama

 

Reklama

Polecane wideo

 

 


Tegoroczna impreza została zorganizowana na podstawie umowy z promotorem WRC obowiązującej na rok. Polscy organizatorzy mają jednak nadzieję, że porozumienie zostanie wydłużone. Ja w to szczerze wątpię.

Reklama

Polecamy również

Komentarze

Dodaj komentarz