Nokian Hakkapeliitta 9: świetna opona skandynawska na zimę

10kwietnia2017

Łukasz Kuźmiuk

Nokian Hakkapeliitta 9: świetna opona skandynawska na zimę Fot. Nokian
Reklama

W połowie marca firma Nokian postanowiła zabrać garstkę dziennikarzy z Polski na prezentację swojej najnowszej opony zimowej. Skoro Hakkapeliitta 9 została stworzona z myślą o drogach zasypanych śniegiem i skutych lodem, to gdzie były najlepsze warunki do jej sprawdzenia? Na dalekiej północy Finlandii, 300 km za kołem podbiegunowym.

 

Finlandia to bardzo specyficzny kraj. Tutaj niemal każdy ma do czynienia z rajdami i podczas mojej podroży do Laponii można było to odczuć dosłownie co chwila. Kierowca autobusu jadąc z kompletem pasażerów na pokładzie gnał dokładnie tak samo jak polscy kierowcy PKS-ów w trakcie lata. Sęk w tym, że w marcu drogi za kołem podbiegunowym są skute lodem, a na poboczu zalegają kilkumetrowe zaspy. Wiecie jakie obowiązuje ograniczenie prędkości w tych warunkach? W terenie niezabudowanym znaki drogowe wskazują, że można się poruszać z prędkością... 100 km/h! W Polsce na podobnych odcinkach niezależnie od pory roku stoją "siedemdziesiątki"! Same drogi są fantastyczne - Finowie mają do dyspozycji wszystkie rodzaje zakrętów. "Eski", długie łuki, ciasne winkle i mało prostych - raj dla miłośników prowadzenia aut! Nawet dwaj faceci przygrywający nam do kolacji byli kierowcami testowymi. Można odnieść wrażenie, że w Finlandii piekarz jest w stanie sięgnąć po mistrzostwo świata w WRC, a sympatyczne sprzedawczynie z malutkich sklepików po godzinach dorabiają sobie jako instruktorki rajdowej nauki jazdy. Coś fantastycznego!

 

 

Jednak nie skupiajmy się na samych Finach, a raczej na najnowszym dziecku Nokiana - oponie Hakkapeliitta 9. "Guma" ta była opracowywana i testowana w m.in. prywatnym ośrodku fińskiej marki, zwanym "Białym Piekłem". Obiekt ten położony jest na obszarze około 700 hektarów (!), a w jego ramach znalazły się takie urozmaicenia jak np. kilkukilometrowe tory śnieżne, idealnie wypolerowane lodowisko o długości 700 metrów, imitacja alpejskiej trasy, a także zamarznięte jezioro. Dzięki takiej różnorodności przeszkód inżynierowie i projektanci pracujący nad nowymi oponami mogą w jednym miejscu kompleksowo przebadać efekt swoich starań, bez konieczności wyjeżdżania w odległe rejony globu ziemskiego. Takie rozwiązanie jest również oszczędnością - pieniądze, które trzeba by było wydać na transport można przekazać do działu rozwoju. Co ciekawe, Nokian aż połowę swojego budżetu działu badań i rozwoju przeznacza właśnie na testy, a ponadto w każdą zimę fiński producent sprawdza i bada aż 20 tys. opon!

 

Warto również głośno powiedzieć, że nie ma opony idealnej na każde warunki. Jest to po prostu fizycznie niemożliwe. Zimówka skandynawska różni się od zimówki typowo europejskiej swoją mieszanką - jest znacznie miększa i po naciskiem palca przypomina bardzo gęste i jednocześnie elastyczne ciasto. Taka opona sprawdza się na śniegu i lodzie, czyli zwyczajnych zimowych nawierzchniach skandynawski dróg, ale w przykładowo polskich warunkach nie zdałaby egzaminu. Na odśnieżonych trasach ASFALTOWYCH, to trzeba podkreślić, zdzierałaby się w bardzo szybkim tempie. Z tego powodu typowo europejskie opony zimowe mają nieco twardszą mieszankę, która zużywa się znacznie wolniej. Co więcej,  Hakkapeliitta 9 jest wyposażona w kolce, dlatego nie jest i nie będzie dostępna w Polsce oraz większości pozostałych krajów europejskich. Szkoda, bo jest czego żałować...

 

Reklama

 

Fot. Nokian

 

Przedstawiciele Nokiana bardzo swobodnie podeszli do dziennikarskich jazd testowych na Hakkapeliicie 9, odbywających się na zamarzniętych jeziorach. Kazali nam jechać jak chcemy i jak szybko zdołamy, byleśmy tylko utrzymali się w granicach odśnieżonego lodowego toru, bo na miejscu nie było sprzętu do wyciągania aut z zasp. Co mogłem zrobić po tych słowach? Swoje kroki od razu skierowałem do Audi RS4 i RS5, którymi mogłem sprawdzić jak fińskie zimówki sprawują się podczas szalonej zabawy. Już pokonanie pierwszych kilkudziesięciu metrów uzmysłowiło mnie, jak wiele dają kolce podczas jazdy po lodzie. Samochód na europejskich oponach zimowych bez kolców musiałby ruszyć delikatnie i najlepiej z dwójki by nie stracić przyczepności, natomiast na oponach letnich prawdopodobnie byłby w stanie pokonać dystans liczony w centymetrach. Mając na felgach Nokiany Hakkapeliitty 9 nie musiałem się niczym przejmować. Start wyglądał jak start a nie jak czołganie się żółwia w błocie, ale później było jeszcze lepiej. Ciasne zakręty mogłem pokonywać z pełną kontrolą z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, gdzie opony zimowe jakie znamy ze sklepowych półek poddałyby się prawdopodobnie przy dwukrotnie niższych prędkościach. Pamiętajmy, że mowa o lodowym podłożu, czyli najgorszym z możliwych warunków, z jakimi może zetknąć się kierowca.

 

Fot. Nokian
Reklama

Polecane wideo

 

Następnie nadeszła pora na przesiadkę do hybrydowych Audi Q5. Niemieckimi SUV-ami także mieliśmy okazję pojeździć po lodowym torze pełnym zakrętów, jednak po pierwszym sprawdzeniu możliwości kolcowanych opon większość dziennikarzy oddała się zabawie w nadsterowne poślizgi. Brak ograniczeń i ułańska fantazja pozwoliły nam na odkrycie kolejnych zalet kolcowanej Hakkapeliitty 9. Przekładanie auta z zakrętu w zakręt w trakcie kontrolowanego poślizgu nie było niczym trudnym i nawet w tych warunkach mogłem w pełni panować nad pojazdem. Co ciekawe, okazało się, że na kolcowanych "gumach" o wiele lepszym sposobem pokonywania winkli jest rajdowy styl jazdy, czyli wywoływanie lekkiej nadsterowności. W przeciwnym razie pojawienie się podsterowności skutkowało uślizgiem przodu, który na lodzie jest trudniejszy do opanowania.

 

Fot. Nokian

 

Na koniec posadzono nas za kierownicami czterech poczciwych Volkswagenów Golfów, a każdy z nich miał założony inny komplet opon: letnie, typowo europejskie zimówki, zimówki skandynawskie i zimówki skandynawskie z kolcami. Próba polegała na tym, żeby rozpędzić się do 40-50 km/h i zahamować na wypolerowanym lodowym odcinku o długości kilkudziesięciu metrów. Jak zapewne się domyślacie, jazda egzemplarzem z letnimi "kapciami" to był dramat. Nie dość, że auto nie chciało się ruszyć z miejsca i trzeba było je popchnąć, to w dodatku rozpędzenie się do 40 km/h stanowiło nie lada wyzwanie. Co więcej, część do hamowania Golf przejechał jak na łyżwach, wytracając jedynie ułamek początkowej prędkości. Korzystanie z tego typu ogumienia w trakcie zimy powinno być traktowane jako świadoma chęć stworzenia katastrofy na drodze. A jak wypadły zimówki? Typowo europejskie opony zimowe miały lekkie problemy przy starcie, ale bez wysiłku podołały wyzwaniu. Jeszcze sprawniej poradziły sobie "gumy" skandynawskie - Volkswagen Golf w bezkolcowej konfiguracji zatrzymał się o kilka metrów wcześniej niż egzemplarz z zimówkami typowo europejskimi. Prawdziwą gwiazdą, co nie powinno być zaskoczeniem, okazała się kolcowana Hakkapeliitta 9. Dzięki temu modelowi Nokiana odniosłem wrażenie, że poruszam się po znacznie przyczepniejszej nawierzchni niż gładki lód. Nie dość, że przy starcie koła nie wpadły w poślizg, to w dodatku hamowanie nie było powodem do stresu. Ten test jednoznacznie udowodnił, że w skandynawskich warunkach kolce są niezbędnym dodatkiem, który w dużym stopniu wpływa na poprawę bezpieczeństwa na drogach.

 

Fińska przygoda z Nokianem nieco szerzej otworzyła mi oczy na temat opon. Wydawać by się mogło, że opona to tylko okrągły kawałek gumy, który odpowiada za kontakt pojazdu z nawierzchnią. To prawda, taka jest podstawowa funkcja "kapci", ale jak się okazuje, nie wszystkie zimówki są takie same i dany model nie wszędzie będzie się spisywał doskonale. Nokian dobrze o tym wie i stara się idealnie dostosować ofertę ogumienia do zimowych warunków panujących w konkretnych państwach. Na koniec dodam tylko, że fiński producent ustanowił rekord prędkości jazdy na lodzie - podrasowane, około 1000-konne Audi RS6 rozpędziło się do 335,713 km/h! Mówiłem już, że Finowie są szaleni?

 

Fot. Nokian
Reklama

Zobacz galerię - 35 zdjęć

Polecamy również

Komentarze

Dodaj komentarz